JAK SIĘ ROBI BATIK

Zamiast garniturów – wzorzyste koszule, zamiast spódnic, kolorowe sarongi. Indonezja kocha batik. Sztukę malowania woskiem poznaję w Yogyakarcie, kulturalnej stolicy Jawy.

Kwiaty, rozety, mityczne stwory, symetryczne kompozycje geometrycznych kształtów. Przeglądam gruby katalog batikowych wzorów. Za ich dekoracyjnymi formami kryje się symboliczne znaczenie, indonezyjska mistyka. W dawnym jawajskim królestwie Mataram odzwierciedlały społeczny status. Tylko władca, uznawany za istotę boską, mógł nosić batiki z motywem Parang Barong – ukośnymi pasani wzorów przypominających języki ognia lub sztylety, kojarzone z siłą i walecznością. Jego żona i dzieci zakładały podobne stroje, ale dekorowane dużo mniejszą wersją Parang. Nikt inny nie miał prawa używać świętego, królewskiego motywu. Mieszkańcy współczesnej Yogyakarty i Solo, niegdysiejszych stolic Mataram, do dziś respektują stary zakaz, choć już tylko wtedy, gdy odwiedzają pałace, albo podczas ślubów. Boją się, że sztylety i ogień, kojarzone z walką, mogłyby skłócić rodziny młodych małżonków. Z nieskończonej ilości motywów wybieram najprostszy, roślinny. Przerysowuję go na kalkę, a z niej na białą tkaninę. To będzie mój pierwszy batik. Kolejne zaprojektuję sama, naszkicuję wzory inspirowane motywami łowickimi. Nie będę oryginalna. Inni „obcy” w Indonezji robili tak samo. Skrzydlaty Garuda przeniknął do palety batikowych motywów z Indii, mityczne feniksy i smoki z Chin, a po Holendrach pozostały kwiaty, zwierzęta i bajki. Do dziś, wyeksponowane w muzeum Batiku Danar Hadi w Solo, można zobaczyć tkaniny z batikową historią o czerwonym kapturku i królewnie śnieżce.

Pracownia batiku. W powietrzu miesza się lepka, tropikalna wilgoć i słodki zapach rozgrzanego wosku. Siadam na niskim, drewnianym stołku. Sięgam po canting, drewniany trzonek z miedzianym zbiornikiem zakończonym cienką jak igła rurką. Nabieram nim płynny wosk i drżącą ręką zbliżam do materiału. Kap, kap, kap. Z miedzianej rurki, na czystą, białą tkaninę, spadają woskowe kleksy. – Podmuchaj na canting, albo przykręć płomień palnika, twój wosk jest za gorący. Ale nie ostudź go za bardzo, bo nie wniknie w głąb włókien – radzi młoda Indonezyjska, która batiku w tej samej pracowni uczy się od kilku miesięcy.

Wosk. Każdy z mistrzów batiku ma własną recepturę idealnej mieszaniny wosku pszczelego, parafiny, tłuszczów zwierzęcych i żywicy. Giętkim elastycznym woskiem pszczelim rysują najdrobniejsze, precyzyjne wzorki. Domieszka żywicy nadaje mu przyczepności, zwierzęcych tłuszczów – płynności, a parafiny – usztywnia. Bardziej kruchy i łamliwy wosk służy do pokrywania większych powierzchni tkaniny tak, aby zablokować je przez działaniem barwnika.

Mija tydzień. Coraz sprawniej posługuję się cantingiem. Woskowe wzory maluję bardziej pewnie i precyzyjnie, kleksy stawiam tylko sporadycznie. Ćwiczę sprawność ręki i uczę się cierpliwości. Kwiatowe wzory mozolnie wypełniam tysiącem woskowych punktów. Jawajczycy mówią na nie ‘titik’. Od tego właśnie słowa pochodzi nazwa techniki. Batik – woskowy pointylizm. Kończę malować wzory na pierwszej stronie tkaniny. Będę je musiała powtórzyć na odwrocie, dla pewności, że barwnik nie pofarbuje materiału w miejscach woskowego rysunku. Nawet doświadczonym artystom ukończenie wielobarwnego batiku zajmuje dwa do trzech miesięcy. W połowie XIX wieku, kiedy kain panjang, długie, ręcznie zdobione tkaniny stanowiły główny strój Jawajczyków, a Holendrzy rozpowszechnili je w Europie – znacząco wzrósł popyt na batiki. Pracę trzeba więc było przyspieszyć. Nowy wynalazek – miedziany stempel cap –  skrócił czas powstawania batiku. Mniej finezyjne, ale za to tańsze stemplowane tkaniny wypełniły zapotrzebowanie rynków Azji i Europy.

W wielkim kotle bulgoce brązowy wywar z kory. Ibu Ira, nauczycielka batiku, miesza go długim drewnianym kijem. Przygotowuje naturalny barwnik sposobem sprzed setek lat. Delikatne żółcie, beże i jasne brązy pozyskiwano z drzewa soga, intensywne błękity z liści indygo, a ciemną czerwień z morwy indyjskiej. Wąską gamę kolorów wzbogacił w połowie XIX wieku wynalazek syntetycznych barwników, z których korzystam do farbowania mojego pierwszego batiku.

Delikatnie zamaczam tkaninę w żółtej substancji. Kolor wsiąka w materiał omijając wzory pokryte woskiem. One pozostaną białe. Kiedy tkanina wysycha, nakładam drugą warstwę wosku w miejsca, które chcę zostawić żółte i farbuję na pomarańczowo, a potem cały proces powtarzam jeszcze raz tyle że tym razem używam najciemniejszego, czerwonego barwnika. Na koniec zanurzam batik we wrzątku. Pod wpływem temperatury wosk odkleja się od materiału odsłaniając kolory pod spodem. Mój batik jest gotowy. Oglądam białe, żółte i pomarańczowe, trochę niedokładne i nieco koślawe wzory na ciemnoczerwonym tle. Nie jest idealny. I dobrze. W tym kryje się przecież cały urok ręcznie robionych batików.

Canting - narzędzie do nakładania wosku

Canting – narzędzie do nakładania wosku

Nakładanie pierwszej warstwy wosku

Nakładanie pierwszej warstwy wosku

Batiki gotowe do pierwszego farbowania

Batiki gotowe do pierwszego farbowania

Farbowanie

Farbowanie

Nakładanie kolejnych warstw wosku

Nakładanie kolejnych warstw wosku

Batik z motywem zastrzeżonym dla Sułtana

Batik z motywem zastrzeżonym dla Sułtana

4 Comments on “JAK SIĘ ROBI BATIK

  1. Niezle naprawde, zawsze wydawalo mi sie, ze takie malowanie troche z drugiej strony jest trudniejsze. Ale coz to dla artysty. Lub rzemieslnika Tez jestem ciekawa jak to wyglada na zywo.

  2. Witam, próbuję swoich sił w batiku i po przeczytaniu wpisu mam pytanie, w czym płukany jest każdy etap pracy przed ponownym zastosowaniem innego barwnika aby go utrwalić a po usunięciu wosku ww wrzątku barwniki nie zmieszały się i nie zabarwiły białego koloru . Czy stosowana była soda ? Będę wdzięczna za odpowiedź 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *